» Blog » Dzień dobry! W czym mogę pomóc?
04-12-2007 18:27

Dzień dobry! W czym mogę pomóc?

W działach: samo życie, wybitne pierdoły | Odsłony: 1

Dzień dobry! W czym mogę pomóc?
Niektórzy mieszkańcy tego globu, na przykład koledzy z podstawówki, kojarzą mnie jako milczka mówiącego od czasu do czasu bardzo cichutkim głosem z na ogół nieprzyjaznym wyrazem twarzy. Nie wiem dlaczego, ale mimika mojej twarzy bardzo rzadko wyraża pełną radosnego wyczekiwania sympatię charakteryzującą przemiłe panie z reklam, nawet jeśli myślę o puchatych kotach i czekoladkach. A w liceum do tego doszła poza długowłosej metalówy w podartych dżinsach, więc wiecie... Na naszej klasie powiesiłam zdjęcia z mojego życia zawodowego - wszyscy mili i uśmiechnięci - ale jak sądzę, niektórzy stwierdzą, że to fotomontaż.

Mój mrukowy wizerunek nie wziął się znikąd.
Oprócz tego, ze bardzo często myślę o książkach, które właśnie czytam (radosne historie o potworach czających sie w mroku), to jestem krótkowidzem i nie zawsze zdążę poznać ludzi na ulicy. Dawno temu wybudowałam sobie solidny, kilkupiętrowy firewall odgradzający mnie przed mniej ciekawymi pierdołami z tabliczką "sp....alać wszyscy", z którego dosyć często korzystam w sytuacjach kryzysowych.

Uważam, że bycie super miłym przyjaznym i otwartym lepiej zarezerwować dla najbliższych, dla przyjaciół miłym i przyjaznym itd. Zawsze brwi stykają mi się z włosami, gdy rozszczebiotana niewiasta - bo to zazwyczaj niewiasty - nie wiedzieć czemu rzuca mi się na szyję lub ślini w uprzejmościach na przykład przy przedstawianiu sie przy automacie do kawy. Nie wiem, jak zareagować na taką wylewność i wybuch przyjacielskich uczuć, ucałować? Uściskać? Ściągnąć bluzkę??

Jedna z nowych dziewczyn z mojego działu do wszystkich mówiła "kochanie", "złotko" i "jakie ja miałam problemy z ex narzeczonym! Zdradzał mnie!" ale szybko oduczyliśmy ją tego. Moi znajomi z pracy, z którymi chodzę na piwo, planszówy, deliberuję nad problemami osobistymi i spędzam jałowe rozmowy o sensie życia to stała ekipa, która raczej większość "prywaty" załatwia poza firmą. Wszyscy w miarę lubimy się, ale kręgi osób większego lubienia są znacznie mniejsze. No bo jak mam narzekać na księgową, skoro "wszyscy lubimy się i jesteśmy wielką rodziną"?

Kwestię, kto przyjął do pracy takiego mruka jak ja pozostawię bez roztrząsania. Ostatnio gratulował mi - i sobie - udanej współpracy :P

Bo rozmawiając z klientami przez telefon zazwyczaj mam bardzo miły głos. Wiecie, gdy ktoś dzwoni z pretensjami, gdzie jest jego cholerna gazeta, bo mu rura pękła a on nie zna nowych przepisów, nie powinna go dodatkowo rozwścieczać harpia o piskliwym głosie. Co prawda po kilku godzinach mam głos wokalistki zespołu rockowego :) Ale nikt się nie skarży.

W życiu bym nie pomyślała - będąc dzieckiem czy nastolatką - że będę pracować na stanowisku wymagającym kontaktów z dużą ilością osób.
Z drugiej strony - lubię tą pracę. Poza tym , przez telefon nie widać moich zblazowanych min i butów na biurku :P


0
Nikt jeszcze nie poleca tej notki.
Poleć innym tę notkę

Komentarze

Autor tego bloga samodzielnie moderuje komentarze i administracja serwisu nie ingeruje w ich treść.

13918

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Tylko po co to "Owó cóś" w zdjęciu? To ta co grała z Kombi i mówi fakof nałuczyciele?
04-12-2007 19:02
Joseppe
   
Ocena:
0
Jestem za "ściągnąć bluzkę"!
04-12-2007 20:44
teaver
   
Ocena:
0
Tak, ściągaj bluzkę. Odstraszysz kobiety. Na facetów musisz wymyślić inną strategię. Ja lubię symulować rozmowę zadając innym pytania składające się z jednego słowa - "naprawdę?" albo "mhmm...".
04-12-2007 20:56
18

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
W życiu bym nie pomyślała - będąc dzieckiem czy nastolatką - że będę pracować na stanowisku wymagającym kontaktów z dużą ilością osób.

A co to w ogóle za stanowisko? :)
04-12-2007 21:27
13918

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Oooo! teaver "naprawdę" kupuję! Bota nawet na gg takiego zainstaluję: "Naprawdę?"!!!
04-12-2007 21:36
~Sheol

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Znam firmę ,znam stanowisko , znam nawet telefon...
Czasem i nam w firmie rura pęka albo coś z Poznańskiego wydawnictwa nie odchodzi :)
05-12-2007 08:19
senmara
   
Ocena:
0
...grrrr...
05-12-2007 14:41
Qball
   
Ocena:
0
Fajnie że Ci ludzie nie muszą Cię oglądać a jeszcze fajniej że Ty ich nie musisz. Ja tyle szczęścia nie mam.
05-12-2007 15:45
~bukins

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Mam ostatnio podobnie - muszę głównie odbierać telefony i naprawdę większość by nie chciała widzieć mojego wyrazu twarzy, gdy gadam z kolejnym idiotą, który nie potrafi się wysłowić ;)

Ale w sumie - rozmowy telefoniczne mają swój niezaprzeczalny urok :)
06-12-2007 14:11
Iman
   
Ocena:
0
Ja podobnie jak Qball nie mam szczęścia. Jestem widziana non stop i jeszcze mam obowiązek się ładnie uśmiechać i być miła. Chociaż czasami słyszę tak debilne pytania, że sympatyczny wyraz twarzy trzyma się tylko na klej (albo szczękościsk). Chyba zrobię sobie maskę "Miłego sprzedawcy".
06-12-2007 22:19
Qball
   
Ocena:
0
To ja sobie będę musiał zrobić maskę "miłego szefa" co chyba nie jest możliwe w praktyce. Najgorsze jest jednak oglądanie tych ludzi przeze mnie, te zbolałe miny kiedy wydaję im jakieś polecenia służbowe których oni nie mają ochoty wykonać. Ehh...
08-12-2007 18:11

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.