» Blog » Stanik komandor Shepard
25-10-2012 22:47

Stanik komandor Shepard

W działach: samo życie | Odsłony: 47

Stanik komandor Shepard
Są rzeczy, które zawsze siedzą gdzieś w spiżarni naszych myśli, pomrukując i zajmując pamięć niczym program rezydentny w tle. Są gotowe do działania i przy pierwszej lepszej okazji uaktywniają się by zanudzać połowę obecnych znajomych a pozostałą połowę wysyłać na nagle konieczną fajkę na balkonie niezależnie od stopnia zafiksowania warunków pogodowych.

O, na przykład taki typowy program studencki to „ale się uchlaliśmy na ostatniej imprezie”, korpo-program to „ale się uchlaliśmy na ostatniej imprezie integracyjnej”, w grupie młodych rodziców tematyka jest jeszcze bardziej hardkorowa i nie będę podawała konkretnych tytułów. Po prostu pomyślcie nad niemieckim filmem w powiązaniu z ostatecznymi produktami przemiany materii i podążajcie ostrą spiralą w dół.

Baaardzo lubię Mass Effect. Jestem fanką wszystkich trzech części. Ale są rzeczy, które mnie wybijają, że tak powiem, z rytmu. Przez pół roku mam gdzieś w tle powracającą myśl: i wszystko by było świetne, gdyby nie to, że moja bohaterka w scenie totalnie romantycznej miała na sobie… czarny stanik. No!

Co to u czorta ma być?
No i stało się. Podejrzewam, że zanudziłam tym tematem większość moich znajomych. Że wygoniłam na fajkę tudzież drżenie przy rynnie w towarzystwie siąpiącego kapuśniaczku przyjaciół, którzy mieli dość tematu bieliźnianego. No bo wciąż uważam, że coś takiego jak stanik zdejmuje się podczas większości akcji erotycznych na samym początku.

Gorset – rozumiem. Ma potencjał.
Koszulka – rozumiem. Jest nieograniczająca.
Ale, na boginię, stanik?!

Tylko stateczny, współczesny i nieobrażalny kodeks Haysa mógłby utrzymać na ciele tego typu część garderoby. W tym momencie mam ochotę powiedzieć: kochani twórcy gier, jeśli już decydujecie się na stworzenie gry 18+, jeśli chcecie wrzucić erotykę i romantyczny wątek, nie ośmieszajcie się czymś tak trywialnym jak stanik. Cokolwiek śmieszne się wydaje cenzurowanie erotyki przy scenach z rozbryzgami mózgu , jeśli jednak musicie to już robić, to spokojnie wyklatkujcie newralgiczne rejony ciała. Bo ten stanik…

…..

Od kilku lat razem z ekipą znajomych mamy zwyczaj, że jesienią jedziemy „na wypad w dzicz”. Nieliczni znajomi to nawet dobrzy znajomi, widujemy się jednak zbyt rzadko i na tychże grzybach nadrabiamy zaległości. Czasem są to zaległości typu „ale pochlaliśmy ostatnim razem” czasem intelektualne rozważania o niszowych produkcjach kinematografii zza Odry i nie tylko.

I gdy w środku nocy, między sauną a darciem ryja w Singstarze, nagle wypłynęła historia o tym, jak wygłaszałam prelkę o Futerkowcach* , gdy kumpel (Mr. T.) powiedział:
- Już to słyszałem…

Pomyślałam o programach rezydentnych w tle. Że zawsze gdzieś w nas tkwią historie powtarzalne. Zawsze znajdą się kawały, które opowiadaliśmy jeszcze za czasów studiów (mój ukochany to ten o dziecku pukającym w szybkę). Pewnie będziemy opowiadać po raz bilionowy o tym, jak kręciliśmy film, choć nasza córka będzie wymiotować na dźwięk słów „abramacabra”, że w naszej ekipie erpegowej zawsze będzie głębokie „uuuu” gdy pojawi się klimatyczny enpec (to co na sesji, pozostaje na sesji). Do końca życia będę miała wypominane Futerkowce i wizję rzygających niespodziewających się niczego podobnego fanek filmu wartościowego gdzieś w tle.

Z czasem muszę przyznać, że mam wtórne pomysły erpegowe. Zazwyczaj wiążą się one z łączeniem zdolności przez krew, przyszywaniem części ciała, duplikowaniem życia i innych elementów, które, ze względu na Mary Shelley i nie tylko, można uznać za duplikujące rzeczywistość w sposób nader przewidywalny**

Zabawa jest. Ale nawet największe pójście w konwencję i zasysanie starych zwyczajów nie usprawiedliwia czegoś takiego jak stanik na piersi komandor Shepard w czasie ekstremalnie romantycznej sceny.

Argh.

-------------------------------------

*- Nie, no dajcie spokój, to była całkiem inteligentna prelka…
- Może, ale wmawiałaś bandzie polonistek, że to jest mega wartościowy film i biedactwa potem to obejrzały… Powinnaś za to cierpieć!

** Chociaż moi współgracze orienują się w tym w 2 przypadkach na 10, nie wiem, czy powinnam się tm przejmować, czy nie.

Komentarze

Autor tego bloga samodzielnie moderuje komentarze i administracja serwisu nie ingeruje w ich treść.

earl
   
Ocena:
0
gdyby nie to, że moja bohaterka w scenie totalnie romantycznej miała na sobie… czarny stanik. No!
W scenie totalnie romantycznej czy totalnie erotycznej?
25-10-2012 23:01
senmara
   
Ocena:
+2
Masz mnie :) U mnie romantyzm prawie zawsze podszyty jest erotyką. W innym przypadku to herbatka u babci i wyżeranie herbatników z pudełka zdobionego w płatki róż
25-10-2012 23:08
Tyldodymomen
   
Ocena:
+6
Może twórcy chceili podkreślić że to uczucie w pierwszej kolejności jest rezultatem magnetyzującej osobowości Shepard , a nie ładnych piersi. Gra promuje pozytywne wzorce i chwała jej za to.
25-10-2012 23:11
earl
   
Ocena:
0
U mnie często też się tak zdarza, niemniej jednak nieraz znajdowałem się w romantycznej sytuacji, w której nie było nic z erotyzmu. :)
25-10-2012 23:14
senmara
   
Ocena:
+2
earl - może coś tracę, jednak większość romantycznych sytuacji w moim życiu była mega erotyczna (nawet mega romantyczne zaręczyny). Nigdy nie miałam odczuć romantycznych wobec obiektu, że tak powiem, nieerotycznego
25-10-2012 23:20
~zuo wcielone

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Ten czarny stanik w scenie erotycznej nawet dało by się obronić, różne są fetysze i może akurat femShepard miała ochotę na ten raz w staniku, skoro koszula/gorset są do wyobrażenia, to stanik to tylko inny przedmiot.

Ale wątpie by akurat tym torem biegły myśli twórców gry, bardziej bym stawiał na ogólną hipokryzję:
Nagi cycek - to zło!
Fontanna krwi - nie ma problemu!
Co jest o tyle dziwne, że ME i tak ma PEGI18 więc co im szkodzi.
Pozostaje się cieszyć, że rodzimi twórcy w Wiedźminie zachowali więcej zdrowego rozsądku.
26-10-2012 00:16
earl
   
Ocena:
+3
@ senmaro
Dla mnie erotyzm kojarzy się z seksem a romantyzm - ze stanem, w którym dwie osoby znajdują upojenie w przebywaniu ze sobą i niekoniecznie myślą o współżyciu. Ale może gadam głupoty - jest już wszakże po północy.
26-10-2012 00:26
Marigold
   
Ocena:
+2
Podsumowując rozważania Ewy i earla - zawsze mówiłam, że baby są prostsze :)
26-10-2012 02:10
banracy
   
Ocena:
0
Akurat tutaj popieram u Bioware odwalanie chałtury, większość ludzi których takie sceny interesują zeżrę dowolne gówno, a większość z tych których obchodzi jakoś jest zajęta strzelaniem do obcych. Nawet ja bym tego stanika nie zauważył bo żenujący poziom dialogów jest bardziej dostrzegalny. Prawda, trafi się taka jedna na milion senmara która jest zainteresowana i ma gust, ale większość jest zadowolona i robi tematy po 2000 stron o swojej miłości do niebieskiej lesbijki z kosmosu.
26-10-2012 02:13
Ninetongues
   
Ocena:
+1
@ Banracy
"...żenujący poziom dialogów..."

Pomyliło Ci się. Senmara pisze o Mass Effect.
26-10-2012 09:31
earl
   
Ocena:
0
@ Marigold
Punkt widzenia od miejsca siedzenia :)
26-10-2012 11:30
banracy
   
Ocena:
+1
Wiem o czym pisze, romanse w ME są tak kiepskie że wyglądają jakby pisała je inna osoba niż całą resztę gry.
26-10-2012 13:13
Petersburg
   
Ocena:
0
A ja nawet nie zwróciłem uwagi, że moja Shepard nosi stanik. Moim zdaniem to dobrze, że BioWare udało się umieścić w grze sceny erotyczne bez popadania w pornogafię.
26-10-2012 19:10
senmara
   
Ocena:
+4
Petersburg wygrał. Po prostu nie wiem, co odpowiedzieć.
26-10-2012 21:19
Salantor
    .
Ocena:
0
Odsłonięcie biustu to nie pornografia, najwyżej erotyka. Sceny seksu w Wiedźminie też mają więcej z erotyki niż pornografii, nie mówiąc o tym, że wyglądały lepiej.
26-10-2012 21:27

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.