» Blog » Troskliwe misie i inne rozwijające bajki
06-03-2015 15:06

Troskliwe misie i inne rozwijające bajki

Odsłony: 999

Troskliwe misie i inne rozwijające bajki

Szukam fajnych i ciekawych bajek dla kilkuletniej dziewczynki, teraz oglądamy troskliwe misie.  Miło jest też spędzić czas z przesłodkimi kotkami o dźwięcznych głosikach, które latają balonem i przezywają przygody. Pastelowe kolory są bardzo kojące :) Zwłaszcza po całym dniu w biegu; hałas na ulicach,  klimatyzacja w biurze, stres nawet w przedszkolu, to nie sprzyja radosnym myślom 1.

Ostatnio zaczęłam się interesować homeopatią i koloroterapią, co przekłada się na jakość życia od najmłodszych lat. Eksponowanie zmysłu wzroku na konkretne barwy mocno oddziałuje na psychikę każdego, ważne więc, żebyśmy mieli świadomość funkcjonowania Dobra, sądzę, że do tego miejsca zdołali dotrzeć tylko rodzice, więc przejdę do rzeczy. Nie, żebym coś miała do troskliwych misiaków, razem z córką chyba nie dotrwałyśmy do końca bajki, więc co ja o tym wiem. Za to chciałabym napisać o czymś, co jest tak naprawdę tematem notki, czyli:

Implementacji obligatoryjnych achievementów

Czyli jak wdrażamy dobre zwyczaje erpegowe u naszej pięcio i pół latki. Nie jest to jakiś specjalny system, jakby się nad tym zastanowić, to robimy to w duże mierze intuicyjnie. Co więcej, chyba nam do głowy nie przyszło, że nasza córka nie będzie grać. Trochę to przypomina rodzinę piekarzy, gdzie nie do pomyślenia jest, że jedyna córka  miałaby zostać dajmy na to neurobiologiem czy górnikiem.  Zanim czas weźmie się za weryfikację naszych planów, mamy rodzinę: dwoje erpegowców, mała dziewczynka, która dopiero co nauczyła się czytać i kot. Kot nie gra, ale wiadomo, kot to kot.

Ja i mój em mąż gramy w erpegi, nie zawodowo, raczej „jak tylko się da”, z minionych lat aktywnego sesjowania wynieśliśmy dużo dobrego. Chcemy, żeby nasza córka nauczyła się dobrego grania, czytania i  ogólnie pojętego zamiłowania do fantastyki. Chciałabym też dowiedzieć się, jak Wy przeszczepiacie swoje dzieci na grunt fantastyczny, zwłaszcza, że przedszkola nie zawsze wspierają ten nurt i na przykład pani przedszkolanka stanowczo zaprzecza istnieniu wilkołaków2.

Czym skorupka…

Nie ukrywamy przed córką, że gramy. Gdy wyjeżdżamy na całą noc, nie wymykamy się chyłkiem, jakbyśmy robili coś złego.  Nie wiem, jak to jest w rodzinach, gdzie tylko jeden rodzic jest mocno „fantastyczny” 3.  U nas figurki i planszówki zalegają cały weekend na stole, książki zostawiam tam, gdzie czytam, mamy spędy znajomych, na których gramy, oglądamy Hobbita z dodatkami a na ścianach są rysunki z Klanarchii. Nie odcinamy dziecka od naszej biblioteczki, książki są dla każdego, kto potrafi czytać w naszym domu. Jestem zdania,  że każdy rodzic ma wysoki poziom wszczepiania zakazów i nagle może się okazać, że coś, co chcieliśmy ograniczyć tylko na chwilę – dopóki nie nauczy się szanować książek, dopóki nie skończy 12 lat  - obrzydziliśmy na całe życie.

Oprócz licznych zdolności potrafię gotować, jedna z moich koleżanek, także gotujących, przyznała, że chciałaby, żeby jej dziecko choć trochę czerpało radości z zajęć typowo kuchennych. Jak moje czasami. 

- Ale wiesz, odpowiedziałam, ja mam za sobą kilogramy rozsypanej mąki, kopy potłuczonych jaj a nawet budowę rurociągu ze słomek, który spowodował niewielki potop.

Dzieci, nawet w przypadku chwalebnego przyswajania treści wpajanych przez rodzica, potrafią mnóstwo rzeczy zrobić źle. Przynajmniej na początku. Przez kilka pierwszych dni. I lat. I trzeba im na to pozwolić, ba czasem należy klaskać przy minimalnych nawet osiągnięciach i wbrew sobie zakładać, że to nie uczeń zawinił, tylko mistrz nie dostosował 4.

My też tacy byliśmy. Może tego nie pamiętamy, ale proces uczenia się i zdobywania osiągnięć nawet w naszym ukochanym hobby obfitował w pomyłki. Nie wiedziałeś kim są hobbici? Nie rozpoznałeś cytatu z Gwiezdnych Wojen? Pomyliłeś F. Herberta z J. Herbertem? Argh… To co z tego. Ambitne dziecko może mocno odczuć, że nigdy nie osiągnie levelu „legendary” rodzica i… poszukać czegoś całkiem innego, np. Z zakresu stomatologii stosowanej.

Warto pozwolić naszemu dziecku na uczenie się, popełnianie błędów i mylenie dzieci Lorda Vadera. Nauczy się w końcu, przez samo bycie obok nas. Nawet psując kampanię w Heroes 3.

Uważam, że dobrą drogą jest nie rywalizacja i imponowanie, bo na to przyjdzie czas  w wieku lat nastu, gdy pisklak obrośnie w piórka, ale wprowadzanie przyjazne i  w dużej mierze partnerskie. Czasem tak delikatne jak tłumaczenie mamie czym są erpegi i dlaczego powinna nam pozwolić grać przez cała noc u Piotrka, chociaż w poniedziałek mamy sprawdzian z matmy (cześć z Was zapewne ma sporo doświadczenia w tym zakresie).

Mamo, ty LUBISZ takie straszne potwory????

Przyznam, ciężko wytłumaczyć na „poziomie” kilkulatka, że oglądanie i czytanie horrorów to frajda, zwłaszcza,  gdy córka była na etapie wyobrażeń o ożywających zabawkach.  No, ale co tu kryć, lubię takie straszne potwory i chociaż same filmy i gry zostawiam sobie na godziny nocne, gdy mała śpi, nie ukrywam biblioteczki, nie zaklejam okładek.  Na razie wystarczy wytłumaczenie, że to są historie dla większych dzieci i sednem rzeczy jest historia, nie sam potwór. Choć horror bardzo lubię to nie dostarczam treści bardziej horrorowych niż Amelia i Postrach Nocy. W tym momencie fantastyka i sf bardziej służą we wprowadzaniu dziecka w świat fantastyki. Zakładam, że za dwa, trzy lata sama spróbuje czytać Oczy smoka czy Gęsią skórkę.

Coś dla dziewczyn

I tu się pojawia trudność, bo otrzymujemy materiał głównie dla małych chłopców.  Taka standardowa pięciolatka jak nasza dość mocno identyfikuje się z przedstawicielkami swojej płci.  Może być kotkiem, księżniczką, wojowniczką czy nawet smoczycą. I lubi, gdy główną bohaterką opowieści jest dziewczyna. Chłopcy też lubią identyfikować się z własną płcią, ale jest znacznie więcej opowieści dla chłopaków. Hobbit. Wiedźmin. Kubuś Puchatek. Czkawka. Pingwiny z Madagaskaru. To co z tego, że gdzieś tam w tle występuje postać żeńska. W kucykach też występuje postać męska: poza sześcioma kucykami jest jeden mały smok, Spike – czy któryś z chłopców to ogląda? Chyba tylko powyżej 15 lat (a tych może być całkiem sporo, Bro;))

Nasza córka za jakiś czas zacznie doceniać literaturę i filmy z chłopcami w roli głównej, ale w tym wieku identyfikacja z bohaterem sprawia jej mnóstwo radości i nie chce z tego rezygnować, dlatego też „zbieramy” gry i książki z dziewczynkami w roli głównej: Monument, wspomniana wcześniej Amelia i Postrach Nocy, Princess Story, Temple Run. Dużym zainteresowaniem cieszyła się Ronja, córka zbójnika i mity, w których sporo jest aktywnych bogiń, bajki wydawnictwa Zakamarki, może mało fantastyczne, ale ciekawe.

Tu też bardziej szukamy tego, co może jej się podobać zamiast przekonywania do „najfajniejszych i najwartościowszych pozycji fantastycznych dla dzieci ever”. Ok, Hobbit to klasyka, ale do naszej córki prędzej dotrze Dzwoneczek (i bestia z Nibylandii).

I… sesja!

Prowadzimy córce sesje, przed snem, warto zauważyć, że jest to system całkowicie bezkostkowy (w życiu bym siebie o to nie podejrzewała). Zabawne jest słuchanie, jak przenosi sposób narracji na zabawy z innymi dziećmi i opowiada w trzeciej osobie: widzicie, że ku wam zbliża się kilka kucyków. Co robicie?

Pozwalamy jej na przebieranki, posiadanie hordy wymyślonych zwierzątek, ba, nawet mobilizujemy do poszukiwań skarbu z tabunem wskazówek (tak, dziewczynki dają sobie radę z mapami) i przyznam, że bywa to bardziej wyczerpujące niż przygotowanie naszego pierwszego wampirzego larpa.

Co z tego mamy?

Powiedzmy sobie szczerze, fortuny zostają przepuszczane, przyjaciele strzelają focha, miłość nie jest taka jak w bajkach a kolejna nie zawsze trafia się w sklepie z komiksami. Za to dziecko najczęściej zostanie z nami przynajmniej na18 lat. A bywa, że na dłużej.  Chciałabym, żeby nasza córka podzielała nasze zainteresowania i pasje; znacznie ciekawiej jawią się kolejne ferie, wakacje a później wspólne rodzinne święta z geekiem i erpegowcem. Bez zgrozy czającej się za słowami: i co my będziemy razem robić przez dwa dni gdy galerie i sklepy są pozamykane? Kościół? Rajd rowerowy? Zabójstwo?

Jak to, co? Na pewno będą nowe planszówki, filmy, gry, które będą interesować całą rodzinę. To nie jest kwestia tylko kilku następnych lat, ale raczej kilkudziesięciu.

Poza tym prowadzenie sesji dla dziecka bywa dziwne i nieoczekiwane. To współpraca z osobą, która nie ma narzuconych kulturowo ról postaci fantastycznych, do których jesteśmy przyzwyczajeni.

No i  może się okazać, ze to nasz potomek będzie decydować o tym, czy zgodzić się na dom starców z nielimitowanym łączem i sprzętem do grania w 24 część Diablo wraz z innymi starymi prykami.  Czy neurobiolog aby na pewno rozważy taką opcję?

Staram się także minimalizować ryzyko, że moja mała ale dorosła już córeczka przyprowadzi pewnego dnia do naszego domu gościa spoza „branży” ze słowami: mamo, poznaj mojego chłopaka, interesuje się technikami sprzedaży, tańcem hula i niczym poza tym, bo jest DOROSŁY.  Nie planuję zakupu strzelby, ale w tym wypadku byłabym w pełni usprawiedliwiona, nawet gdybym posiadała w pełni wyposażoną zbrojownię łowcy wilkołaków.

---

1 by George Stark, Mroczna połowa

opowieść o tym, dlaczego nie ma łowców wilkołaków i Świętego Mikołaja to materiał na osobnę notkę

a pism fantastycznych trzeba szukać w garażu, jak to opisywał jeden z bohaterów „Rozważnych i romantycznych”

przychylam się do założeń Dana Daglowa, że niepowodzenie nie zawsze jest motywujące.

 

 

 

 

 

 

Komentarze

Autor tego bloga samodzielnie moderuje komentarze i administracja serwisu nie ingeruje w ich treść.

Adeptus
   
Ocena:
+1

Dajmy na to mój ojciec uwielbia oglądać mecze piłki nożnej i jest zapalonym hodowcą gołębi. Ja natomiast odczuwam odruch wymiotny na widok meczu w tv, a gołębie to się w/g mnie nadają do żarcia(serio, najlepszy rosół na świecie)  i zapaskudzenia dachu. 

Różnie bywa. Normalne, że rodzic zabawiając dziecko sięga po swoje własne pasje. Jak rodzic lubi grać w nogę, to będzie próbował grać z dzieckiem w nogę - który rodzic rozumuje na zasadzie "Ja lubię grać w piłkę nożną, nie trawię siatkówki, ale nie chcę narzucać dziecku swoich pasji, więc będziemy grać w siatkówkę"? Zło zaczyna się dopiero wtedy, kiedy już w praktyce widać, że dziecko pasji nie ma zamiaru podzielać, że rzyga na widok bramki, ale rodzic i tak dalej forsuje na siłę. KAŻDY rodzic (oprócz takiego, który ma dziecko głęboko gdzieś, ale to jest prawdziwa patologia) ma jakąś wizję tego, jak chciałby wychować (czyli ukształtować, powiedzmy wprost - zindoktrynować) swoje dziecko i nie można mieć o to do niego żalu.

 

 

08-03-2015 11:32
nimdil
   
Ocena:
0

Z rozmów u mnie w pracy wynika, że jeśli rodzice nie protestują to sporo chłopaków ogląda i lubi kucyki.
 

08-03-2015 11:37
Kamulec
   
Ocena:
0

Nie była to moja ulubiona, ale na pewnym etapie swojego życia oglądałem wszystkie bajki, kucyki też (inna sprawa, ile różne były te produkowane 20 lat temu od współczesnych – tego nie wiem). Miałem nawet figurkę (pewnie przez przypadek, bo akurat była w kiosku, jak miałem coś dostać), która pełniła rolę kompetentnej kobiety generała-superżołnierza w walkach zabawek. I tak, to było przed podstawówką. Czyli nie widzę jakiegoś silnego podziału na bajki dla chłopców i bajki dla dziewczynek. Inna sprawa, że raczej (pamięć o wczesnym dzieciństwie bywa zawodna) nie utożsamiałem się z żeńskimi bohaterami.

08-03-2015 16:12
ThimGrim
   
Ocena:
+2

Bez jaj, jak można było oglądać kucyki? Ja rozumiem misie z energią miłości, ale kucyki? 

Ps. Tak swoją drogą, to nie wiem czy w swoich rozważaniach bierzecie pod uwagę, że dzieci to sprytne ssaki i jeśli tylko zauważą, że rodzice coś nieco za dużo im napomykają na temat tego erpegie, to zrobią wszystko na przekór, byle tylko nie to co rodzice! Czyli zamiast erpegie na przykład larpy... Ble...

08-03-2015 18:11
Adeptus
   
Ocena:
0

Kurde, coś naprawdę jest ze mną nie tak - ja jakoś nie chciałem robić rodzicom na przekór, tata oglądał "Drużynę A", to ja z nim, tata polecał książki Niziurskiego i mi się podobały... Z drugiej strony, to wyjaśnia czemu teraz staram się robić na przekór wszystkim dookoła - widocznie z opóźnieniem wkraczam w okres dojrzewania.

08-03-2015 19:29
Lilian
   
Ocena:
+6

Napiszę wam jak ja to widzę z mojego punktu widzenia 14-latki:

Podoba mi się pomysł Senmary. Jest fajny i pomysłowy, ale chyba lepiej by było zacząć coś takiego jak dziecko ma mniej więcej 8-9 lat, bo wtedy już w miarę ogarnia i mniej więcej chociaż wie, czego chce. ;D

Mój tata czyta fantasy i czasami mi jakąś książkę poleci, ale nigdy mi żadnej nie narzucał. Moja mama czyta obyczajowe i też nigdy mi niczego nie narzucała. Miałam szeroki wybór książek i mogłam sobie sama wybrać, co chcę. :D

W RPG pierwszy raz zagrałam z kumplami jakieś 3 lata temu, nie wiedząc nawet, że mój tata też w to gra. Nigdy mi o tym nie opowiadał i dopiero teraz, jak już sama powiedziałam "tak, chcę w to grać" gramy razem. ;D

Taka sytuacja. ^^

08-03-2015 21:58
Kamulec
   
Ocena:
+1

Fantasy dla dziecka młodszego niż 8 lat to po prostu bajki i legendy.

11-03-2015 18:09

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.